W ramach akcji, w której pomagałem sfinansować sprzęt plastyczny dla domu dziecka, kupiłem kilka tabletów graficznych. Oczywiście pozwoliłem sobie je przetestować, a to mnie skłoniło do napisania krótkiej recenzji. Nie chcę się rozpisywać, nie będę opisywał designu pudełka, dokładnej wielkości, wagi, czy też uczucia trzymania piórka w ręku. Nie wspomnę także o rozdzielczościach i ilości poziomów nacisku, co według mnie (trafię teraz na czarną listę wielu grafików) ma znikome znaczenie. Skupie się na ważnych konkretach i opiszę w kilku zdaniach wrażenia z pracy na nich. Najpierw jednak chciałbym powiedzieć dwa słowa o nazewnictwie tabletów Wacoma i wybić wam z głowy kilka mitów. Wacom w szalony i niezrozumiały sposób nazywa swoje produkty. Główny problem polega na tym, że Intuos stał się następcą Bamboo, a ten został poręcznym tabletem do prostych zadań. Poniższa grafika powinna wyjaśnić problem Przy wyborze tabletu niektórzy się kierują pewnymi mylnymi domysłami i przekonaniam...